24/03/2017

Biennale antarktyczne: spotkanie cyberbezpieczeństwa z nauką i sztuką

Projekt specjalny

Niedawno pisaliśmy o Jewgieniju Kasperskim i setce innych osób zmierzających w kierunku Antarktyki. Ani Jewgienij, ani jego towarzysze podróży nie robią tego regularnie, zatem, jak się pewnie domyślacie, jest ku temu powód: sponsorujemy antarktyczne biennale.

Co to są antarktyczne biennale

Antarktyczne biennale to ekspedycja, która zgromadziła około 100 uczestników, w tym artystów, badaczy i wizjonerów z całego świata, badających i zastanawiających się nad uniwersalną przyszłością kulturalną Antarktyki, będącej modelem innej „wspólnej przestrzeni”, podobnie jak Ocean czy Przestrzeń kosmiczna. Ekspedycja artystyczna wyruszyła z Ushuaia, najdalej na południe wysuniętego miasta kuli ziemskiej.

Aleksander Ponomarew, artysta, filozof i lider projektu, wierzy, że podróż ta będzie „rewolucją, która zmieni wektor”. Głównym celem jest zmiana paradygmatu artystów. Porzucenie zwyczajnych pawilonów w typowych galeriach na rzecz lodowatej niedostępności Antarktyki. Porzucenie wygodnych apartamentów na rzecz surowych kabin okrętowych. Zwykle poza światem artystów jest także antarktyczna sceneria i rozmowy z ludźmi pracującymi w branży technicznej.

Każdy pasażer na statku może wziąć udział w rozmowach, warsztatach poezji czy filozofii, a także zacząć projektować przyszłość z klubem Antarctic Biennale Vision. Lecz najistotniejsze jest to, że każdy członek ekspedycji będzie naocznym świadkiem i uczestnikiem procesu tworzenia sztuki.

Dlaczego firma Kaspersky Lab sponsoruje to wydarzenie?

Antarktyka nie jest oczywistym odpowiednikiem obszaru cyberbezpieczeństwa. Jednak my wierzymy w kreatywnych ludzi i kreatywne decyzje — czy to przy wyborach biznesowych, czy przy projektach, które wspieramy. Antarktyczne biennale łączą oba te aspekty. Artyści i naukowcy z całego świata realizują swoje najśmielsze pomysły w najdalszych zakątkach Ziemi. W erze odkryć mieliśmy do czynienia z poszukiwaniami geograficznymi; wyprawa biennale otwiera drzwi na spotkania międzykulturowe i komunikację, której celem jest pozytywny wpływ międzynarodową współpracę. Połączenie sił wszystkich uczestników ponownie udowodni, że współpraca i współinstnienie są lepsze od napięcia i nieufności.

Jewgienij Kasperski uwielbia zarówno sztukę, jak i ekspedycje. Nic więc dziwnego, że również jest obecny na pokładzie statku antarktycznych biennale.

Nie tylko sponsorujemy ten projekt, lecz także uczestniczymy w nim w sposób specjalny: nasza misja uratowania świata zainspirowała argentyńskiego artystę i inżyniera Joaquína Fargasa, który utworzył Glaciatora. Naszym celem wciąż jest ochrona świata przed wirusami, lecz Glaciator będzie atakował te bardzo, bardzo stare. Robot ten ochroni świat poprzez kompresowanie śniegu.

Czy to brzmi jak szaleństwo? Już wyjaśniamy: od roku 2003 w wiecznej zmarzlinie — warstwie skorupy ziemskiej Antarktyki, która zwykle jest stale zamarznięta (stąd nazwa) — wykrywa się wirusy. Rosnąca temperatura i topnienie lodu przyczyniają się do ponownego pojawiania się tych starożytnych śmiercionośnych wirusów. Wydaje się możliwa sytuacja, w której wszystkie rodzaje wirusów powodujących infekcje rozmrożą się w wyniku ocieplenia klimatu, które, jak wiadomo, postępuje.

Dlatego firma Kaspersky Lab wysyła robota, którego celem jest ochrona Ziemi przed wirusami — tym razem nie w cyberprzestrzeni, lecz na Antarktyce. Glaciator kompresuje śnieg, tworząc firm, czyli stan przejściowy pomiędzy śniegiem a lodem lodowcowym. Tworzenie firnu przyspiesza powstawanie lodowca. I choć wierzymy, że z powodu fizycznego odłączenia od internetu Antarktyka to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na Ziemi w kwestii cyberbezpieczeństwa, nie dajemy szansy żadnym przypadkom: Glaciator jest chroniony przez program zabezpieczający od Kaspersky Lab.

Co będzie dalej?

Antarktyczne biennale dopiero się rozpoczęły — ekspedycja opuściła port i właśnie przemierzyła południowe koło podbiegunowe. Niełatwo pracuje się na statku. Gdy przemierzaliśmy Cieśninę Drake’a w pierwszym dniu, część artystów dosięgła choroba morska, dlatego musieliśmy zmodyfikować nasz harmonogram. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo — i to też jest część wyprawy.

Morze jest niezwykle spokojne, więc jest nadzieja, że sytuacja ulegnie poprawie, gdy uczestnicy zdobędą swoje morskie nogi. 20 marca ekspedycja przekroczyła koło podbiegunowe południowe, a tam przywitała nas mglista, wietrzna i bardzo wilgotna pogoda, jak również zobaczyliśmy nasze pierwsze góry lodowe. To był także pierwszy dzień na lądzie, a zaniepokojone żołądki nieco się rozluźniły.

Czeka nas długa podróż. Zatrzymamy się na kilku wyspach, aby stanąć na kontynencie antarktycznym. Następnie statek przybędzie do Przylądka Horn i dopiero wtedy powrócimy do Argentyny. Oczywiście uczestnicy robią sporo zdjęć, więc pomimo ograniczeń związanych z danymi i przepustowością łącza prowadzimy blog na żywo z ekspedycji. Znajdziesz go tutaj.