22/03/2017

Prosto z Antarktydy

Projekt specjalny

Jaką dziś macie pogodę? Jest ciepło i słonecznie? Bo u nas na przykład jest ciepło, ale tylko w kajutach. Zgadnijcie, gdzie jesteśmy. Na antarktycznych wodach — mieszamy ascetyzm lodu z nauką i sztuką. Nasz długi na 117 metrów statek, Akademik Siergiej Wawiłow, opuścił właśnie port Ushuaia w archipelagu Ziemi Ognistej (Argentyna) i zmierza na południe.

Południe — to brzmi ciepło, ale nie w tym przypadku: będziemy przemierzać antarktyczne koło podbiegunowe, zatrzymując się na wybrzeżach kilku wysp w pobliżu Antarktyki, aby stanąć na samej Antarktydzie, a następnie popłyniemy w kierunku Przylądka Horn. Dopiero wtedy zaczniemy wracać do domu.

Nie jesteśmy tu tylko po to, aby pływać i się opalać czerpać inspiracje z zimnego krajobrazu Antarktyki — mamy misję. Tworzymy antarktyczne biennale: są tutaj artyści, poeci i inni ludzie ze świata sztuki, którzy rozmawiają z futurystami, naukowcami i innymi ludźmi związanymi ze światem technologii. A sama Antarktyda to idealne miejsce, które sprzyja tworzeniu czegoś innego, czegoś niezwykłego, wręcz uderzającego.

Warunki mamy iście spartańskie: jeden telefon satelitarny i 100 MB do dyspozycji całego zespołu. Ale czy to nam przeszkadza w publikowaniu zdjęć? Nie! Próbujemy pisać na żywo na blogu, fotografujemy wszystko, co przykuwa naszą uwagę, i publikujemy to, na co pozwala nam wąskie gardło przepustowości. Dlatego ten post najlepiej jest czytać od końca — więc śmiało, przewiń na sam dół!

20 marca. Właśnie przekroczyliśmy południowe koło podbiegunowe! I po raz pierwszy zobaczyliśmy góry lodowe. Za dwie godziny zejdziemy na ląd pierwszej lodowej wyspy i nacieszymy się spacerowaniem.

19 marca. Właśnie opuściliśmy Cieśninę Drake’a. Mówią, że wysokie na 15 metrów fale i wiatry wiejące z prędkością 35 m/s są tu codziennością, ale nas spotyka zupełnie inna pogoda: jest spokojnie, a jedynym problemem jest zerowa widoczność.

18 marca. Jak dotąd zielony miś miał już wiele przygód. Dwa misie zostały wysłane ze swoich domów w Japonii, ale utknęły w rosyjskim urzędzie celnym. Trzeci miś pojechał do Paryża, a tam pracownicy linii lotniczych Air France mierzyli go desperacko kilka razy, zastanawiając się, czy zmieści się do samolotu. Ale byliśmy na to gotowi — pakiet został precyzyjnie przygotowany, z uwzględnieniem samolotowych wymagań. Oto więc jest miś. Przynajmniej zobaczy nieco Antarktyki.

17 marca. Gotowi, do startu, start! Akademik Siergiej Wawiłow i około stu jego mieszkańców opuścili port w Ushuaia i zmierzają na południe, prosto w czeluści antarktycznych lodowców. Mamy tu miłe towarzystwo — każdy jest rozmowny, kreatywny, a czasami jest dziwnie. Bo czego można się spodziewać po naukowcach, futurologach i artystach? Oczywiście płynie z nami także zielony miś. To nasza ostatnia szansa na zrobienie zdjęć zwykłym aparatem i bezproblemowe przesłanie ich.