05/05/2016

Prywatność w internecie: nowy barok

Informacje

Wszyscy wiemy, że nasze opinie na temat tego, co pokazać, a co ukryć, zmieniają się z biegiem czasu. Kiedyś ludzie używali specyficznych metod do przekazania czegoś prywatnego — czegoś, co było zrozumiałe jedynie dla nielicznych lub tylko dla jednej konkretnej osoby.

privacy-baroque-FB

Weźmy za przykład epokę baroku. Był to czas, gdy typową częścią rozmowy były ukryte znaczenia, podpowiedzi i alegorie. Wówczas dzieło sztuki mogło zawierać wiadomości i znaki, które były zrozumiałe dla tylko jednej osoby — adresata wiadomości. Gdy osoba ta zmarła, nikt nie mógł odszyfrować tej wiadomości i odkryć jej znaczenia.

Cyfrowe wiadomości są z natury niezniszczalne, mogą być natychmiast publikowane i kopiowane. Ale można także je przygotowywać tak, aby były zrozumiałe jedynie dla wybranych. W erze, w której wszystko staje się publiczne, może to być skuteczny sposób na zachowanie swojej prywatności.

Świat może zobaczyć Twoje zdjęcie z łazienki lub bardzo osobistą wiadomość opublikowaną w sieciach społecznościowych i traktować Twoje życie jak całkowicie odkryte, przezroczyste i publiczne. Jednak nikt tak naprawdę nie wie, co dokładnie wtedy czujesz. A przecież to dzięki emocjom jesteś unikatową osobą.

Zauważyłem, że w rozmowach internetowych coraz częściej pojawiają się indywidualnie zakodowane symbole. Ponieważ nie istnieje alternatywa dla komunikacji online — chociaż prawdopodobieństwo pojawienia się nowych „luddystów internetowych” jest wg mnie dosyć duże — pożądany poziom prywatności mona osiągnąć przy użyciu względnie odizolowanych systemów komunikacji.

Gdy takie zjawisko pojawi się i będzie ewoluować, zmieni ono nasz język, media, reklamy, dyskurs społeczny i polityczny oraz wiele innych rzeczy, łącznie z samą strukturą naszego społeczeństwa.

Co już nie jest prywatne?

W dzisiejszym społeczeństwie za prywatne uważane są trzy sfery: relacje osobiste (w tym życie miłosne); pieniądze; wszystko, co nazywamy wolnością sumienia; a także przekonania polityczne i wyznania religijne. Jednak te aspekty prywatności nieustannie podlegają zmianom, co czasami pozostaje przez nas niezauważone.

Najbardziej istotne jest to, że tracimy naszą prywatność w jej pierwotnej definicji. Każdy, kto ogląda nasz profil na Instagramie czy Facebooku, wie, jak żyjemy, głosujemy, gdzie przebywamy i co robimy.

Każdy człowiek powinien dysponować sposobami zarządzania swoją ekspozycją. Społeczeństwo z definicji jest tam, gdzie sektor komunalny i indywidualny są oddzielone i gdzie można jasno rozróżnić to, co Twoje, od tego, co czyjeś. W związku z tym nie jest ważne to, jak szybko ewoluuje trend zmierzający do końca prywatności, ale to, że pojawia się nowa prywatność, która wymaga nowych technologii potrzebnych do jej ochrony. Technologie te będą z pewnością wkrótce dostępne na rynku.

W tym miejscu wyłania się szansa wykazania się dla branży bezpieczeństwa informatycznego. Innymi słowy, będziemy produkować cyfrowe zamki i ogrodzenia do wirtualnych drzwi i nowych cyfrowych domów, w których będzie żyć nowe społeczeństwo. Te nowe urządzenia będą miały wpływ na przemianę istniejących i nowych instytucji społecznych.

Co ciekawe, wszystkie te zmiany dosięgają nas niczym tsunami, jak cicha rewolucja społeczna. Nie możemy ich zatrzymać, ponieważ następują one szybciej niż jesteśmy w stanie to objąć.

Nowa prywatność dla osób i związków: rękopisy nie płoną

Johannes Brahms, wielki kompozytor, zakochał się w Clarze Schumann, żonie innego wspaniałego kompozytora. Brahms pisał jej listy miłosne, lecz mimo to ona zachowała dystans. Gdy Schumann żył, para ze sobą korespondowała, ale gdy mąż Clary odszedł, ona zdecydowała się pozostać wierną żoną na zawsze i ucięła kontakt z Brahmsem. On zniszczył wszystkie jej listy, ale ona  zachowała jego rękopisy. To dlatego tego wiemy o uczuciach Brahmsa do Clary Schumann, ale znamy jej uczuć do niego.

Można tu powiedzieć, że w XIX wieku istniały techniczne sposoby pomagające zachować prywatność uczuć. Ale w dzisiejszym świecie ludzie piszą ze sobą w mniej publiczny sposób lub przy użyciu kanałów, które można zhakować. Gdy rozmawiamy poprzez komunikator Telegram, myślimy, że nasza korespondencja jest prywatna, bezpieczna i szyfrowana, ale prawdopodobieństwo wycieku jest całkiem wysokie.

Zatem listów Clary Schumann nie można przywrócić, czego nie można powiedzieć o Twoich wiadomościach e-mail. Cytat „Rękopisy nie płoną” z dzieła Michaiła Bułhakowa powstał jeszcze przed nastaniem ery cyfrowości i miał głębokie znaczenie metafizyczne. Jednak w rzeczywistości one się palą i spłonęły, tak jak wiele bezcennych tekstów, które straciliśmy na zawsze. Dzisiaj słowo pisane nie płonie: Google pamięta wszystko.

Nie jest zaskakujące, że większa część naszej codziennej komunikacji jest odzierana z prywatności i publikowana. Im młodsi ludzie, tym chętniej przenoszą swoje rozmowy do sfery publicznej.

Na przykład: dwójka ludzi melduje się w tym samym miejscu równocześnie w serwisie Swarm, co oznacza, że… oops! Dawniej taka sytuacja byłaby fantastycznym początkiem klasycznego sitcomu: ludzie opuszczają razem ten sam pokój i nie spodziewają się zobaczyć się wkrótce… W dzisiejszym świecie internetu to częsta sytuacja.

Niektórzy ludzie myślą, że są wystarczająco sprytni i nie zostaną załapani. Cóż, nawet jeśli uda im się ukryć coś przed znajomymi, istnieje przecież big data. Myślę, że analitycy danych związanych z zachowaniem konsumentów stoją tuż za rogiem.

Na przykład: myślisz, że Twój partner Cię zdradza. Oczywiście możesz wynająć detektywa, który po wielu tygodniach pracy i przy odpowiednim nakładzie finansowym wyjawi Ci prawdę. Jednak zamiast tego możesz kupić za niecałe 5 dolarów aplikację, która przeskanuje wszystkie sieci społecznościowe Twojego partnera, zameldowania, tweety, kontakty i aktywność publicznie dostępną w internecie, a następnie utworzy jego profil, który zostanie porównany z profilami znanych oszustów. Analiza ta może rozpoznać w jego zachowaniu online pewne charakterystyczne aspekty, które wskażą tylko jedno: Twój partner widuje się z kimś jeszcze.

Albo inny przykład: nie dbasz o to, co robisz online i jakie pozostawiasz za sobą ślady. Wyobraź sobie, że w przyszłości będzie dostępny program (i bez wątpienia taki powstanie) analizujący zachowanie online osób łamiących prawo, a Ty przypadkowo przypasujesz takiemu profilowi! Będzie Cię to kosztowało wiele kłopotów.

Ten trend napędzi rozwój wielu interesujących zjawisk, np. tworzenia fałszywego życia wirtualnego. Jeśli analiza aktywności internetowej może stworzyć jakieś wzory, naturalne jest, że w odpowiedzi powstaje trend imitacji aktywności online, aby spełnić kryteria wymaganego profilu (np. prowadząc życie w internecie idealnie „wiernego męża”). Ponieważ władza masowo wykorzystuje aktywność online do przeprowadzania śledztw, pojawią się nowe usługi „cyfrowego alibi”. Listę tę można jeszcze wydłużać.

Co więcej, wielu ludzi bawi się swoją prywatnością: upubliczniają rzeczy, które zwykle były traktowane jako prywatne. Ten trend usuwania z życia prywatności i intymności kwitnie: ludzie publikują zdjęcia grupowe, zdjęcia z łazienki, celebryci umieszczają zdjęcia siebie w domu i przechwalają się swoimi „niedoskonałymi” ciałami oraz publikują zdjęcia bez makijażu na Instagramie.

Istnieje już Periscope — aplikacja, która jest używana do transmitowania wideo na żywo do odbiorców z całego świata. Coraz powszechniejsze będą gry potrafiące upublicznić dowolną informację prywatną w sekundę. Ludzie będą wyraźnie zaniedbywać swoją prywatność, bo już teraz nie potrafią jej utrzymać.

Życie w szklanym domu: nasz dochód jest znany wszystkim

A co pieniędzmi? Cóż, tutaj sytuacja jest taka sama. Jak na ironię, dzisiaj mamy mniej sposobów ukrywania naszego stanu finansowego (zwłaszcza przed rządem) niż wiek temu. Na przykład w krajach nordyckich wartość poszczególnych mandatów jest obliczana w oparciu o czyiś przychód. Jeśli przekraczasz dozwoloną prędkość, policjant każe Ci zjechać na pobocze, zrobi zdjęcie Twojej tablicy rejestracyjnej i poczeka SMS-a z wysokością Twojej grzywny. Dosłownie: im więcej zarabiasz, tym więcej płacisz.

Rządy próbują sporządzać ujednolicone bazy danych wszystkich przychodów obywateli (i ich wydatki), aby móc skuteczniej pobierać podatki i grzywny. Ponadto różne kraje coraz częściej wymieniają się informacjami o czyimś stanie zdrowia, a na to zgadzają się nawet najbardziej zacięci geopolitycznie rywale.

Przychód przedsiębiorstwa również jest coraz bardziej transparentny: na przykład w Wielkiej Brytanii firmy wysyłają swoje raporty finansowe do Companies House (odpowiednik Krajowego Rejestru Sądowego w Polsce) i są one dostępne dla każdego po opłaceniu jednego funta. Płacąc tę niewielką kwotę, możesz dowiedzieć się wszystkiego na temat operacji finansowych firmy, łącznie z zarobkami ścisłego zarządu.

W tej potrzebie usuwania prywatności z informacji zbliżamy się do typowej średniowiecznej wioski: domy są małe, wszyscy członkowie rodziny śpią w tym samym pokoju, drzwi są otwarte. Domy stoją blisko siebie, wszystkie słowa są słyszalne, wszystkie działania są widoczne, a wszystko jest oczywiste. Nie jest tajemnicą, ile ktoś ma pieniędzy, a zakup nowego czajnika jest natychmiast wiadomy każdemu.

Co więcej, jeśli jesteś bogatym chłopem i nie pracujesz na rzecz dobra ogółu, może Cię spotkać wiele nieprzyjemnych rzeczy: Twoja krowa może zostać otruta lub magazyn może zostać podpalony. Ostatecznie zostaniesz wezwany na naradę miejską i zapytany: „Żyjesz ponad stan, a i tak kupiłeś kolejnego konia — powiedz nam teraz, skąd masz pieniądze”.

Społeczeństwo nauczy Cię prawdziwej transparentności. Społeczeństwo, którego upadek był opłakiwany przez kustoszy ostatniego wieku, powrócił. Żyje się w nim komfortowo, tworzy rodziny, zapewnia wsparcie. Drugą stroną monety jest jednak brak prywatności.

Co dalej? Ludzie będą najprawdopodobniej budować wysokie mury oddzielające społeczności. Dlatego wszystko będzie przejrzyste, ale tylko w obrębie muru: wszyscy wiemy, ile zarabia Kasia, Wiktor czy Marzena. Ale Michał spoza naszej wioski nic o nas nie wie. W konsekwencji kolejnym trendem społecznym będzie powstanie społeczności, które są całkowicie przezroczyste wewnętrznie, ale dobrze chronione przed osobami z zewnątrz.

Kolejnym wielkim krokiem będzie zwiększenie się liczby ludzi mocno skupionych na zachowaniu swojej prywatności, migrujących z jednej społeczności do innej. Ci „cyfrowi koczownicy” będą mieli swój cel w przemieszczaniu się między sferami internetu: od przychodów w prawdziwych pieniądzach po przychody w kryptowalutacie, od jednego zaszyfrowanego komunikatora do innego, tak jak pokonywanie nowych granic i odkrywanie dziewiczych lądów. Według mnie powstaną tzw. cyberanarchiści — nowa grupa społeczna (a może nawet religia).

Zebranie w cyfrowym świecie: co się stanie z systemem politycznym?

Jewgienij Kasperski uważa, że jedynym środkiem zachowania demokracji jako modelu politycznego jest masowe używanie technologii głosowania cyfrowego. Nowa generacja obywateli nie będzie chciała chodzić do lokali wyborczych. Aby nakłonić tych ludzi do głosowania, konieczna jest technologia bezpiecznego uwierzytelniania nowej generacji, w przeciwnym razie demokracja upadnie i zostanie zamieniona przez nowy totalitaryzm. Wielu ludzi zostanie wykluczonych z życia politycznego kraju, przez co przywłaszczanie sobie rządów będzie znacznie łatwiejsze.

Trzeba przyznać, że społeczeństwo ulega okresowi transformacji, a wszystkie próby zachowania archaicznych metod głosowania ograniczają możliwości polityczne ludzi i dają możliwość manipulacji. Teraz zastanowimy się nad tym, jak mogłyby funkcjonować instytucje polityczne w świecie, który staje się coraz bardziej wirtualny.

A zatem zbliżamy się do cyfrowych dowodów tożsamości, które umożliwią nam życie w pełnoprawnym życiu internetowym.

Pofantazjujmy o funkcjach idealnego identyfikatora cyfrowego. Musi on być połączony z Twoją osobą i Twoim ciałem. Nie tylko powinien identyfikować Cię po siatkówce, odcisku palca i innych parametrach biometrycznych, ale także powinien móc określić, czy jesteś świadomy, trzeźwy, działasz zgodnie z własną wolą i niezależnie.

Jednak mogłoby to oznaczać koniec anonimowości Twoich poglądów politycznych. W tym nowym, wspaniałym świecie proces głosowania byłby całkiem podobny do tradycji głosowania w Appenzell Innerrhoden, najmniejszym okręgu Szwajcarii.

Na tym małym obszarze zamieszkanym przez jedynie 15 000 ludzi wszystkie kwestie społeczne są omawiane na spotkaniu o nazwie Landsgemeinde. Przypomina to czasy średniowiecza: wszyscy mieszkańcy przynoszą swój dowód tożsamości i określoną broń (pistolet, karabin maszynowy, a nawet siekierę), zbierają się na dużej łące i domagają się swoich praw politycznych, jasno i publicznie określając swoje stanowisko. Nie ma tu żadnych śladów prywatności: każdy zna poglądy i preferencje innych.

Nowy, wspaniały świat: co dalej

Będziemy świadkami prawdziwie rewolucyjnych zmian w komunikacji i technologiach informacyjnych, które zmienią nasze postrzeganie tego, co jest publiczne, a co prywatne, instytucji politycznych, a także naszych wartości osobistych i preferencji. Nasze odpowiednie przygotowanie się jest kluczowe, i mam tu na myśli zarówno technologię, jak i etos, a także pozostanie ludźmi na tyle, na ile jest to możliwe w naszym nowym cyfrowym świecie.