23/01/2017

Meitu – aplikacja ze wszystkimi uprawnieniami

Prywatność Technologie

Meitu to aplikacja do wykonywania grafiki przypominającej film animowany. Jednak jest duża szansa, że użytkownicy nie zdają sobie sprawy, na co się zgodzili, instalując ją. Pojawiła się bowiem informacja, że gromadzi ona od wszystkich użytkowników wszelkiego rodzaju dane, w tym informacje o lokalizacji, odczycie, zmianie i usuwaniu danych z pamięci telefonu, uzyskuje dostęp do numeru IMEI (unikatowego identyfikatora telefonu) i wiele więcej.

To, że twórcy tej aplikacji nie informują nas — użytkowników, co robią z tymi danymi, wzbudza smutek i niepokój. Czy używają ich do celów reklamowych, czy do czegoś jeszcze? Można przypuszczać, że ma to związek z reklamami (jak niemal wszystko w dzisiejszych czasach), jednak użytkownicy nie są w żaden sposób informowani o celu gromadzenia takich danych, więc nie można być tego pewnym.

Jak zwykle w takich okolicznościach, zalecamy każdemu naszemu Czytelnikowi, aby odrobił pracę domową: warto sprawdzić, czy dana aplikacja rzeczywiście potrzebuje uprawnień, których żąda (na przykład: czy aplikacja do udostępniania zdjęć potrzebuje informacji o bieżącej lokalizacji?).

Instalowanie nowej aplikacji jest takie proste: przechodzisz po kolejnych ekranach instalacji, także po tym, na którym wymienione są uprawnienia, jakich żąda aplikacja. Ale to nie jest rozsądne postępowanie: trzeba uważnie sprawdzać, czy aplikacja nie żąda uprawnień, które nie są konieczne do jej działania. A nawet jeśli ich „potrzebuje”, czyli Twoja zgoda jest niezbędna, nie daj się namówić, jeśli nie zgadzasz się na dostęp tej aplikacji do jakiejś funkcji lub danych na swoim urządzeniu. Mówiąc wprost: jeśli uważasz, że nie musi ona mieć dostępu do czegoś, nie zezwalaj na to — mówi David Emm, główny badacz bezpieczeństwa z zespołu GReAT, Kaspersky Lab.

Muszę tu wspomnieć, że najnowsza wersja Androida oferuje możliwość kontrolowania uprawnień poprzez menu ustawień.