31/08/2016

#BionicManDiary, część 8: zawody przyszłości

Projekt specjalny

Około rok temu wszczepiono mi do dłoni bioczip, aby mógł zrealizować swój eksperyment. Moim celem jest sprawdzenie, jak będą żyli ludzie połączeni z internetem w przyszłości, ale także jakie są złe aspekty takiej sytuacji. Zacząłem spisywać swoje spostrzeżenia i publikuję je na tym blogu — tak powstał #BionicManDiary.

Jest to ósma część cyklu: o pracy, która dzisiaj pozostaje jeszcze w fazie koncepcji, ale jutro stanie się faktem.

bionicmandiary-008-featured
  1. Inżynier kodu DNA

Tak, ten zawód już istnieje, choć w dosyć prymitywnej formie w porównaniu z moim wyobrażeniem. Dzisiaj inżynieria DNA jest wykorzystywana przez zawodowców do rozwiązania problemów o podłożu psychologicznym. Tylko 1 gram kodu DNA przechowuje 700 terabajtów informacji — z tak olbrzymim pakietem można eksperymentować wiecznie. Jeśli odszyfrowanie hasła składającego się z 16 symboli zajęłoby nowoczesnemu komputerowi 10 000 stuleci, ile czasu zajęłoby mu odszyfrowanie 700 terabajtów? Wkrótce pojawi się zapotrzebowanie na osoby, które potrafią zawodowo budować idealne kombinacje DNA dla różnych zastosowań.

  1. Hodowca ludzkich narządów

Dzisiaj można wyhodować w laboratorium 11 części ludzkiego ciała (tak, w tym organy płciowe — i możemy być z tego dumni). Drukarki 3D mogą dać nam wszystko, od zapasowych części do rakiet po implanty dla człowieka. Moim zdaniem w ciągu kolejnych trzech do pięciu lat projektowanie i produkcja biologicznych implantów dla ludzi osiągną skalę masową, wskutek czego powstanie nowy zawód: hodowca ludzkich organów. Osoby takie będą hodować lub drukować organy ludzkie na potrzeby świata medycyny i badań.

  1. Kolonista Marsa

Elon Musk rozważa na poważnie kolonizację Marsa. Według niego pierwsza wyprawa na Marsa jest możliwa już w 2018 roku. Dla wielu kolonistów będzie to podróż w jedną stronę.

  1. Uczestnik lotów kosmicznych

Obecność na pokładzie konsumentów wymusza obecność zawodowca, który sobie z nimi poradzi. Tacy specjaliści będą odpowiednio trenowani w celu zapewnienia bezpieczeństwa na pokładzie oraz dozorowania kluczowych mechanizmów, ekosystemu i infrastruktury statku powietrznego. Będą także potrzebować umiejętności psychologicznych.

  1. Inżynier komunikacji międzyplanetarnej

Sygnał wysłany z Marsa dociera do Ziemi w około 15 minut (od 3 do 22, w zależności od aktualnej odległości między planetami). Kolejne 15 minut wraca. Zapomnij o wypożyczalni Netflix; problemem będzie zwykły dostęp do internetu. Rozwiązanie go będzie wymagać nowej klasy zawodowców, którzy zbudują podstawy nowej architektury komunikacji. Mogą na przykład wysyłać przez internet jedynie najważniejsze dane na Marsa, a później utworzyć niezależny internet marsjański, który będzie wymieniał jedynie dane krytyczne z internetem ziemskim.

  1. Kolonialny oficer organów ścigania

W pierwszym etapie terraformowania konieczne byłoby powołanie policji i struktur wojskowych. Gdy kolonia będzie liczyć np. 100 osób, trzeba będzie wybrać marsjańskiego szeryfa. Natomiast populacja rzędu milionów będzie domagała się suwerenności — i sił zbrojnych. Ten scenariusz przypomina mi sytuację między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi: ostatecznie Mars i Ziemia będą żyły w spokoju, ale najpierw trzeba będzie oczyścić powietrze.

  1. Kosmiczny górnik

Według organizacji NASA w pasie planetoid w pobliżu Ziemi znajduje się od 1,1 do 1,9 milionów dużych asteroidów i kilka milionów mniejszych. Wiele z nich posiada zasoby, które można wydobyć, w tym wodę. Wyobraź sobie, że wokół Ciebie krążą ogromne, długie na kilka kilometrów kawałki złota, platyny, uranu, plutonu, cynku i wiele innych elementów. Jeden taki kawałek złota mógłby być warty wszystkich zapasowych aktywów każdego kraju na Ziemi. Zainteresowanie terenami wydobywczymi na asteroidach wzrasta; do roku 2025 takie projekty mogą stać się rzeczywistością.

Choć większość prac byłaby zautomatyzowana, proces ten nie obędzie się bez ludzi. Z ekonomicznego punktu widzenia znacznie rozsądniej byłoby założyć w przestrzeni niewielkie terminale przeładowujące, które pomagałyby w optymalizacji logistyki. Podobnie działa branża rybna: na otwartym morzu pływają pełni wyposażone obiekty, będące domem dla rodzin osób, które pracują na wielkiej wodzie. Zasadniczo widzę wiele możliwości dla romantycznych nomadów jutra: wybierz się na Saturna i wykop bezcenne minerały dla korporacji typu Weyland-Yutani.

  1. Pływające skupiska miast

Kolonizacja nie dotyczy tylko odległych planet — w końcu nasza Ziemia też nie jest jeszcze w 100% wykorzystana. Ostatnio natknąłem się na ciekawy projekt: prototyp dryfującego miasta. Tym cudem inżynierii są pływające drapacze chmur w pełni zasilane energią odnawialną. Nawiasem mówiąc, istnieją tuziny takich projektów. Myślę, że takie kolonie pojawią się już wkrótce. Potrzebna jest tylko tylko silna wola i entuzjazm kilku szalonych miliarderów, takich jak Elon Musk.

  1. Konstruktor silników słonecznych

Firmy naftowe będą odnotowywać tendencję spadkową w popycie, podobnie jak te z branży tytoniowej. Jestem gorącym fanem Elona Muska, który odważnie zmienia myślenie ludzi. nie potrafimy wznieść się ponad własne problemy i spojrzeć na nie z innej perspektywy; spalamy węglowodory i zabijamy własną planetę, choć mamy dostępną energię słońca, za darmo i na zawsze. Firma Tesla Cars udowodniła, że wprowadzenie w życie pojazdów mechanicznych jest możliwe. W nadchodzących latach będzie zauważalne ogromne zainteresowanie inżynierią, fizyką i konstruktorzy nowymi rodzajami silników.

Silniki te będą używały energii odnawialnej: słońca, wiatru, wodoru, kontrolowanej syntezy jądrowej i innych źródeł energii, które jeszcze nie zostały odkryte. Wzrasta też popyt na inżynierów: zatrudnia już firma HyperLoop.

  1. Twórca infrastruktury pomocniczej dla autonomicznych samochodów

Kwestia autonomicznych samochodów pojawiła się już jakiś czas temu, a główni producenci aut podchwycili pomysł. Dlatego zamiast pytać, czy będziemy mieć auta, które same kierują, lepiej zapytać, kiedy to się stanie. Lecz wyprodukowanie inteligentnego samochodu nie wystarczy. Potrzebna jest infrastruktura: inteligentne parkingi, które będą przekazywać informacje o wolnych miejscach bezpośrednio do auta; inteligentne stacje ładowania, które będą zapobiegawczo przypominać autom o ładowaniu, zanim nadejdzie taka konieczność; i wiele innych.

Podobnie jest z miejską infrastrukturą, czyli transportem publicznym, elektrowniami, zaopatrzeniem, bezpieczeństwem — będą one musiały zostać dostosowane do każdego rodzaju aut poruszających się bez kierowców. Dlatego zapotrzebowanie na specjalistów w tym obszarze jest niemal pewne: ulepszanie infrastruktury i ekosystemu nie jest celem jednorazowym, to ciągle zmieniający się proces.

  1. Inżynier bezpieczeństwa przemysłowych systemów sterowania i infrastruktury krytycznej

Czy według Ciebie elektrownia jądrowa lub inteligentne miasto powinny być kontrolowane za pomocą systemu Windows lub innego systemu operacyjnego znanego przez zwykłych użytkowników? Moim zdaniem byłoby to nie do przyjęcia. Ryzyko zhakowania przeciętnego użytkownika jest na poziomie około 0,001%, co jest do zaakceptowania (a przy okazji: tak niski poziom ryzyka można osiągnąć, używając najlepszego w swojej klasie produktu zabezpieczającego). Ale prawdopodobieństwo ataku nuklearnego przeprowadzonego przez hakerów powinno wynosić zero..

W 1961 roku Stany Zjednoczone prawie wywołały wybuch jądrowy w Północnej Karolinie. Jego skutki byłyby ponad dwieście razy większe niż to, które miało miejsce w Hiroszimie. To nie jest żart, w 1961 roku mieliśmy ogromne szczęście. Dzisiaj praktycznie wszystko jest kontrolowane przez komputery — i to już się prawdopodobnie nie zmieni. Zatem lepiej jest upewnić się, że hakerzy nie sięgną po najbardziej krytyczne systemy — broń strategiczną, zapasy wody, sieci elektryczne i inne części infrastruktury krytycznej. Naszym celem, jako ludzkości, jest migracja wszystkich obiektów infrastruktury krytycznej do bezpiecznych systemów operacyjnych, które wykluczą wszelką możliwość błędu lub włamania. Takie rozwiązania istnieją, a zawodowcy, którzy je będą potrafili wdrożyć, są już poszukiwani.

  1. Naukowiec pracujący z danymi

Pod koniec XVI wieku ludzie dowiedzieli się o istnieniu bakterii. Wcześniej wszystkie wydarzenia, np. biegunkę wynikającą z niewłaściwego pożywienia, przypisywali magii. Oczy na świat, który współistnieje z nami od milionów lat, otworzył nam mikroskop. To samo dotyczy dzisiaj danych.

Świat danych otacza każdą osobę, umożliwiają one wgląd w to, co i jak często jemy, jak często biegamy, co kupujemy, ile jemy, jak długo prowadzimy auto, gdzie zazwyczaj tworzą się korki, czy jesteśmy po ślubie, rozwiedzeni i wiele więcej. Uzyskanie tych wszystkich danych – patrzenie przez pryzmat tych wszystkich danych — było do niedawna niemożliwe. Teraz powstaje nowy zawód — badacz danych. Osoby te pracują ze zbiorami danych, programują logikę przesyłania i wizualizują duże zbiory danych w celu uzyskania faktów i liczb, które nigdy wcześniej nie były dostępne (jak na przykład współczynnik rozwodu wśród czytelników bloga lub przeciętny wzrost pacjentów chorujących na czerniaka).

  1. Cyberpolicjant sztucznej inteligencji

Na pytanie, co może nam dać sztuczna inteligencja (ang. Artificial Intelligence, AI), nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Większość naukowców i think tanków traktuje ją jako rosnące zagrożenie dla ludzkości. Uważam, że AI jest niebezpieczna i niesie ze sobą spore zagrożenie z prostego powodu: ewoluowanie w istoty inteligentne zajęło ludziom setki tysięcy lat, tymczasem w przypadku sztucznej inteligencji, zdolnej do samoulepszania się i tworzenia własnego kodu i infrastruktury, ewolucja zajęłaby zaledwie kilka sekund.

Mówiąc wprost, AI przekształci się intelektualnie z robaka do Stephena Hawkinga w kilka sekund, a w ciągu kolejnych 2 sekund Stephen Hawking stałby się robakiem dla tej sztucznej inteligencji. To sytuacja, w której AI uznałaby ludzi za wartych istnienia tylko wtedy, gdy bylibyśmy niezbędną częścią jej ekosystemu. Mówiąc obiektywnie, z punktu widzenia sztucznej inteligencji jesteśmy zagrożeniem, ponieważ możemy wcisnąć czerwony przycisk, aby ją unicestwić.

Pojawi się nowa klasa policjantów, uzbrojonych nie w broń, lecz w wysoki poziom inteligencji. Będą oni kontrolować sztuczną inteligencję i upewniać się, że jej architektura i wdrożenie pozostają w bezpiecznych granicach. Będzie to konieczne przynajmniej dotąd, aż nadejdzie era, w której formy organiczne połączą się z cybernetycznymi w nową formę, Homo cyberneticus.

  1. Wirtualny cyberpolicjant

Szanse na to, że w przyszłości ludzie będą brali udział w krwawych wojnach, są stosunkowo niskie. Uważam tak z dwóch powodów. Po pierwsze, w nadchodzących latach będziemy potrzebować wielu kolonistów do wysłania na Marsa, do satelitów Jupitera i Saturna, na asteroidy itp. Liczyć się będzie każda osoba. Po drugie, jeśli zaczniemy trzecią wojnę światową, ludzkość sama się wyśle z powrotem do ery mezozoiku. Nie będzie bekonu, trufli, ani wina Shiraz!

Nie zrozum mnie źle — wojna trwa. Ale jest to cyberwojna. Zapotrzebowanie na „antyhakerów” jest największe od początków internetu. Możesz wysłać swoją aplikację do Kaspersky Lab i zdobyć pracę, o ile masz udokumentowane odpowiednie wymagania. potrzebna jest armia ludzi zwalczających cyberwojnę. Zatem wszystkie dzieci, które dzisiaj są dobre z matematyki, programowania, fizyki, logiki – mają szansę wkrótce zmienić świat, w bezpośrednim tego słowa znaczeniu.

  1. Policjant jak z filmu Raport mniejszości

Ponieważ grodzimy dane o wszystkim i o wszystkich, wypuściliśmy dżina z butelki: on ma potężną moc, lecz także kłania się temu, kto pociera lampę. Wielkie zbiory danych mogą optymalizować i ulepszać życie: eliminować korki drogowe, przedłużać życie, zmniejszać liczbę wypadków drogowych i wiele więcej. Big data jest jak bardzo precyzyjne narzędzie do wróżbiarstwa.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, w jaki sposób Google Navigator przewiduje, czy na drodze są jakieś korki? Firma nie ma dostępu do fotoradarów, lecz posiada dostęp do milionów smartfonów wysyłających dane w czasie rzeczywistym. To dlatego Google wie, że prawdopodobieństwo korku na ulicy X o godzinie 17 jest wysokie.

Sytuacja ta ma też swoje minusy: wyobraź sobie, że w ciągu kilkudziesięciu lat ktoś zgromadził petabajty danych o miliardach ludzi, nauczył się ich zwyczajów, zachowania itp. (to już się dzieje). Dane te mogą zostać użyte do tworzenia wzorów i przewidywania, że w danym wieku sekwencja wydarzeń najprawdopodobniej wywoła w kimś potrzebę popełnienia morderstwa.

Aby zapobiec takim przestępstwom, zanim się wydarzą, potrzebna będzie policja na zasadzie Raportu mniejszości. Sama myśl o tym może skłócić etyków na lata. Pozostawię zatem argumenty im i dodam tylko, że policja kontrolująca myśli to potencjalnie pożądany zawód w przyszłości.

  1. Architekt rzeczywistości wirtualnej

W 2016 roku na półki sklepowe trafiły kaski wirtualnej rzeczywistości. Przemysł ten ma szansę rozkwitnąć, a tak jak w przypadku większości nowych technologii, rozwinie je branże pornograficzna i growa. Lecz po spełnieniu potrzeb głównych odbiorców trzeba będzie systematycznie wdrażać i rozwijać świat wirtualny — i być może utworzyć wirtualne wersje krajów i kontynentów.

Musi to być coś więcej niż tradycyjna architektura budowlana — typowy dom nie jest tak atrakcyjny jak unikatowe projekty architektoniczne. Wirtualna rzeczywistość umożliwi utalentowanym architektom pokonać prawa fizyki i utworzyć odważne projekty, których realizacja w świecie rzeczywistym byłaby niemożliwa. Zapotrzebowanie na tego rodzaju architektów będzie ogromne.

  1. Zawodowy cybersportowiec w rzeczywistości rozszerzonej

Cybersport to wielomiliardowy przemysł i pokazuje ogromny wzrost potencjału, adoptujący nowe technologie. Na przykład drony były już od kilku lat, więc powstała profesjonalna liga wyścigów dronów rozszerzonej rzeczywistości, która przyznaje prawdziwe nagrody.

To piękna era, w której ktoś może być zawodowym cybergraczem i zarabiać na przyzwoite życie. W zeszłym roku zwycięzca w grze Dota 2 miał do zgarnięcia ponad 6 milionów dolarów. Dzięki rozwijaniu rozszerzonej rzeczywistości grys staną się jeszcze bardziej wciągające. Myślę, że nowy rodzaj sportu łączącego prawdziwe życie i rzeczywistości rozszerzonej ma spore szanse na powodzenie: w nie tak dalekiej przyszłości zobaczymy prawdziwych ludzi biegających wokół prawdziwej areny, którzy będą nosili kaski rzeczywistości rozszerzonej i „strzelali” do siebie, pokonując strefy przeszkód. To byłby widok!

  1. Twórca inteligentnych domów

Koncepcja inteligentnego domu nie jest już nowością: samootwierające się drzwi, ściany przekształcające się w ekrany telewizyjne, inteligentne lodówki… Ekosystem dostosowuje się do potrzeb i zwyczajów mieszkańców, dostępnej przestrzeni, członków rodziny, ich wieku itp. Rozwijanie takich systemów, algorytmów i scenariuszy użycia to po równo sztuka i nauka. Ludzie, którzy potrafią utworzyć takie systemy, są już zatrudniani w najlepszych firmach.

  1. Odkrywca talentów

Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju i ma niepowtarzalny talent, lecz schemat tradycyjnej edukacji niezbyt dobrze radzi sobie z odkrywaniem naszych umiejętności. Wiele wielkich firm, jak Google i Kaspersky Lab, nie patrzy na dyplomy podczas rekrutowania; osądzamy kandydatów według ich umiejętności i motywacji.

W ciągu najbliższych 15 do 20 lat pojawi się nowy zawód: praca podobna do poszukiwacza, lecz nie zasobów naturalnych, lecz prawdziwych talentów wśród ludzi. Sprawdzą oni miliardy profili w mediach społecznościowych i bazy danych w poszukiwaniu pewnych cech, które wskazują na utalentowane osoby i wczesne objawy geniuszu. Po znalezieniu odpowiedniego kandydata rekruterzy użyją specjalnych narzędzi, aby zaangażować emocjonalnie kandydatów.

  1. Cyfrowy genealog

Gdy opuszczamy ten świat, zawsze pozostawiamy po sobie jakiś ślad: książki, zdjęcia, pamiętniki, stare nagrania. Teraz dzięki sieciom społecznościowym zostawiamy po sobie nowy rodzaj spuścizny — cyfrową. Wkrótce zaczniemy powierzać swoim wnukom klucze do chmury zawierającej nasze pliki, nasze dane do Facebooka czy Instagramu. Obecnie sieci społecznościowe przechowują więcej wspomnień niż człowiek może fizycznie zapamiętać, a ta informacja będzie znacznie cenniejsza dla przyszłych pokoleń.

Tweet 21 niezbędnych zawodów przyszłości

Poszukiwanie i analizowanie czyjegoś dorobku to zadanie mozolne i trudne. W przyszłości zawodowcy utworzą rodzinne drzewo danych lub znajdą odpowiedź na palące pytanie, przegrzebując wspomnienia naszych przodków — lub utworzą ciekawe pozycje typu „krewni, którzy lubili jazdę konną w ciągu ostatnich 1 000 lat”.

  1. Hotelarz dla nostalgicznych ludzi

Większość z nas jest już połączona z internetem — lub wkrótce będzie. Sytuacja taka będzie wywoływać potrzebę specjalnej formy turystyki: cyfrowego detoksu. Polega ona na zdaniu wszystkich smartfonów i gadżetów, przemieszczaniu się na koniu lub przy wykorzystaniu podobnego transportu, i przebywaniu w drewnianym domku wyposażonym w świece, siekierę, książkę i ekologiczny dywan. Obecnie nie ma jeszcze na to zbyt dużego zapotrzebowania, lecz powoli to się zmienia — tego jestem na 100% pewny.