04/12/2018

Rzeczy Internetu: jak inteligentne urządzenia zawodzą, bo zależą od Sieci

Technologie

Po całym dniu pracy wreszcie zmieszasz do domu. Otwierasz aplikację w swoim smartfonie i dotykasz przycisku na ekranie. Twoje mieszkanie zaczyna tętnić życiem. Inteligentne żarówki zaświecają się, inteligentny termostat zaczyna ogrzewać pomieszczenie, inteligentny czajnik zaczyna gotować wodę na wieczorną herbatę. Inteligentny dom wydaje się taki wygodny!

Każdy medal ma dwie strony. W tym przypadku minusem jest fakt, że funkcjonowanie inteligentnego domu zależy od wielu rzeczy. A ponieważ każda z nich może ulec awarii, ich liczba jest odwrotnie proporcjonalna do niezawodności.

Brak ogrzewania

Klika dni temu na Twitterze pojawiło się wiele skarg napisanych przez właścicieli termostatów firmy Netatmo, którzy nagle utracili możliwość zmiany temperatury w swoich domach. Było to wynikiem awarii części serwerów firmy Netatmo, a te, które działały, nie udźwignęły ciężaru poleceń wydawanych przez wszystkich użytkowników.

Na takie okoliczności wprowadzono w termostatach Netatmo tryb sterowania ręcznego. Niestety wygląda na to, że w przypadku niektórych użytkowników rozwiązanie to nie zadziałało i temperatura w ich domach zaczęła spadać.

Problem ten ma jeszcze inny wymiar: zależność od rozwiązań wielu producentów stwarza kolejne możliwości wystąpienia incydentu. Na przykład niektóre inteligentne urządzenia są kontrolowane przy użyciu bardzo interesującego serwisu internetowego o nazwie IFTTT (If This Then That), który znajduje się na platformie Amazon Web Services. Gdy w zeszłym roku w infrastrukturze Amazona wystąpił błąd, który w efekcie spowodował wyłączenie serwerów IFTTT, użytkownicy zostali pozbawieni możliwości włączenia oświetlenia i nie mogli korzystać ze swoich urządzeń w inteligentnym domu, dopóki nie przywrócono działania serwerów.

Koniec wsparcia dla inteligentnego domu

Przerwa w działaniu centrum danych to nie jedyny incydent, który może wydarzyć się w inteligentnym domu. Pewnego razu (przed 2014 r.) istniała niewielka firma o nazwie Revolv, która produkowała inteligentne koncentratory — urządzenia, które zwykle stanowią centrum inteligentnego domu i za pośrednictwem serwera komunikują się z aplikacją na smartfonie.

Jednak żyjemy w czasach, gdy organizacje są sprzedawane i kupowane, a tak się stało również z firmą Revolv — została ona wykupiona przez większego producenta inteligentnych domów — Nest (która została kupiona kilka miesięcy wcześniej przez Google’a).

Po przejęciu firma Nest natychmiast wstrzymała sprzedaż inteligentnych koncentratorów Revolv, mimo że nabyte przez klientów urządzenia jeszcze działały. Jednak w 2016 roku firma Nest zdecydowała się całkowicie porzucić działalność, jaką zajmowała się firma Revolv, i w maju 2016 r. wyłączyła serwery odpowiedzialne za utrzymywanie infrastruktury Revolv. W efekcie inteligentne koncentratory firmy Revolv stały się całkowicie bezużyteczne. Aplikacja była niedostępna. W 2014 roku koncentrator Revolv kosztował 300 dolarów — to całkiem sporo za coś, co za kilka lat może w efekcie stać się bezużytecznym plastikowym pudełkiem.

Żarówki niespełniające wymogów regulacji RODO

Uchwalenie nowej ustawy RODO wpłynęło na swój sposób również na internet — na przykład niektóre amerykańskie strony stały się niedostępne dla europejskich adresów IP. W ten sposób ich właściciele uniknęli zobowiązań dotyczących przetwarzania danych należących do obywateli z Europy, gdyż w przypadku kłopotów mogliby ponieść gigantyczne straty finansowe.

RODO wpłynęło również na przedmioty w życiu realnym — świat internetu i świat fizyczny są dziś nierozerwalnie splecione. W Europie inteligentne żarówki Xiaomi Yeelight, które umożliwiały zdalne sterowanie przy użyciu aplikacji, straciły swoją funkcję po aktualizacji zgodności z RODO, która została wydana w odniesieniu do aplikacji. Stały się one zwykłymi żarówkami, które można włączyć przy użyciu przełącznika. Zawsze to lepsze niż nic, jednak ludzie prawdopodobnie nie tego oczekiwali podczas zakupu.

Szpiedzy w automatycznych odkurzaczach

Żadna z wyżej wymienionych sytuacji nie wynikała z winy użytkownika: termostaty Netatmo, koncentratory Revolv i żarówki Yeelight działałyby doskonałe, gdyby nie incydent po stronie serwera. A jest on źródłem wielu innych sytuacji. Na przykład producenci gromadzą i przetwarzają dane pochodzące od wydawanych przez nich aplikacji i inteligentnych urządzeń. Dane te służą do włączania funkcji urządzeń, ale i tworzenia nowych możliwości. Ponadto pomagają producentom lepiej poznać użytkowników. A poza tym… niektórzy zarabiają na nich na drodze sprzedaży.

Nasze dane są sprzedawane i kupowane i nikogo już to nie dziwi. Jednak czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie i które informacje na nasz temat są gromadzone. Wszyscy wiemy, że Google i Facebook gromadzą dane, ale czy wszyscy klienci firmy Nest mają świadomość, że została ona wykupiona przez Google’a i teraz należy do konglomeratu Alphabet (co oznacza, że firma Google ma teraz dostęp do informacji na temat temperatury w ich domu)?

A czy właściciele odkurzaczy iRobot wiedzą, że firma iRobot i Google niedawno podpisały umowę, która między innymi umożliwia tej drugiej uzyskiwanie dostępu do zamapowanych danych domu, które gromadzą automatyczne odkurzacze? Google i tak zna układ Twojego domu — podobnie jak wie o wielu innych aspektach twojego życia.

Na punkcie danych użytkowników obsesję mają nie tylko Google i Facebook. Xiaomi również gromadzi informacje na temat układu pomieszczeń dzięki swoim odkurzaczom Xiaomi Mi Robot. A czy wspomnieliśmy, że automatycznych odkurzaczy Xiaomi można używać tylko przy użyciu aplikacji, która działa tylko po uzyskaniu połączenia z serwerem (dla większości użytkowników jest to serwer zlokalizowany w Chinach)?

To nie wszystko…

Problemy te mogą nie wydawać się na tyle duże, aby przewyższały korzyści, jakie oferują zdalnie kontrolowane urządzenia domowe. Jednak poważnych incydentów nie brakuje. W październiku tego roku coś złego zadziało się z aplikacją kontrolującą inteligentny system alarmowy Yale — która włączyła go we wszystkich domach, w których był on zainstalowany. Ponieważ użytkownicy nie mogli go wyłączyć, zostali zmuszeni do pozostania w domu. Naprawienie problemu zajęło inżynierom firmy Yale ponad jeden dzień.

Wcześniej podobny problem pojawił się z inteligentnymi zamkami marki Lockstate. Niepoprawnie skonfigurowana aktualizacja oprogramowania układowego spowodowała całkowite zacięcie się zamków. Wszystkich.

Kto używa inteligentnych zamków? Jak się okazuje, wielkimi fanami tego rozwiązania są użytkownicy portalu AirBNB, więc błąd dotknął ponad 200 gości, którzy skorzystali z ofert tego serwisu — wkutek awarii zostali oni zablokowani w wynajmowanym lokum. Co gorsza, problemu nie można było naprawić szybko przy użyciu nowej zdalnej aktualizacji — właściciele wynajmowanych lokali musieli zdemontować wspomniane zamki i zwrócić je producentowi do naprawy lub czekać na wymianę ich przez inżyniera. Obie opcje wymagały 2–3 tygodni.

Wszyscy korzystamy z urządzeń należących do grupy Internetu Rzeczy, jednak równie dobrze możemy nazywać je Rzeczami Internetu — są one w stu procentach zależne od połączenia z Siecią, a w przypadku problemów — czy to z serwerem, łącznością, aplikacją czy oprogramowaniem układowym — stają się całkowicie bezużyteczne.