02/04/2015

Facebook Messenger – nowa platforma do wszystkiego

Informacje Technologie

Jak wynika z zeszłorocznego raportu firmy Nielsen na temat technologii mobilnej, osoby korzystające z internetu mają coś wspólnego bez względu na to, jaki rynek rozwinięty reprezentują: około 40% swojego czasu online poświęcają mediom społecznościowym i komunikacji. Ten sam raport pokazuje dużą popularność aplikacji przeglądarkowych: przeciętny użytkownik Facebooka spędza na nim 10x więcej czasu, jeśli korzysta z aplikacji pomysłu Marka Z.

f8_blog

4/5 aktywnych użytkowników tego portalu społecznościowego stanowią osoby mobilne, dlatego nic dziwnego, że Facebook Messenger wciąż jest najważniejszą aplikacją dla tej firmy.

Niedawno pojawiła się informacja, która może wywrócić rynek mobilny do góry nogami: Zuckerberg oficjalnie zezwolił dziesiątkom popularnym aplikacjom na działanie w obrębie jego Facebook Messengera. Oznacza to, że około 700 milionów aktywnych użytkowników nie musi opuszczać swojej – być może najczęściej używanej – aplikacji, aby dodawać do rozmowy gify i filmy, czy nawet robić zakupy lub znaleźć drogę online. Potencjalny przychód jest imponujący.

facebook-f8-2015

Mark Zuckerberg na Facebook F8 2015

W takim podejściu Azja widocznie wyprzedziła resztę świata: wszystkie popularne platformy komunikacyjne w tym regionie już udostępniły wiele wbudowanych funkcji, włącznie z zamawianiem taksówki, zakupami online, płatnościami, oglądaniem filmów i wiele więcej. Więc jeśli wciąż myślisz, że zmiany zapowiedziane na Facebook f8 pachną rewolucją i innowacyjnymi pomysłami, sprawdź aplikację WeChat.

Wobec tego aplikacje firm trzecich staną się pewnie wysoko wyspecjalizowanymi mikro wyszukiwarkami. To zdecydowanie stawia Google w bardzo trudnym położeniu, ponieważ dla niego ten wyścig można już uznać za stracony – naprawdę niewygodnie jest przełączać się między aplikacjami mobilnymi, aby coś znaleźć, skopiować, wrócić i wkleić.

Firmie Google przejdzie koło nosa olbrzymia kwota pieniędzy i nie ma ona na to wpływu. Nieważne, jak blisko stu procent jest udział Androida w rynku – wygląda na to, że o wiele łatwiej jest osiągnąć cel, jeśli jest się dominującą platformą komunikacji i ma się wystarczająco wielu ludzi, którzy realizują każdą popularną kombinację sprzętu i oprogramowania.

Dobra wiadomość dla użytkowników jest taka, że jeśli jest to zdrowa rywalizacja, to dodanie drugiego komunikatora nie będzie ich nic kosztować (kupno drugiego telefonu wymaga pieniędzy, nowej umowy itp.). Tymczasem Apple musi teraz jedynie utrzymywać zainteresowanie klientów swoim sprzętem: czyli inwestować w marketing, stylistykę, modę, jak również technologię.