17/05/2016

BionicManDiary, część 7: dzień, w którym się przeterminowałem

Projekt specjalny

Dzisiaj wydarzyło się to, co wcześniej czy później miało nastąpić: przyszedłem do pracy, przybliżyłem swoją rękę do bramki i… nic. Nie mogłem wejść.

Pracownicy ochrony, którzy przywykli do mojego sposobu wchodzenia do budynku, podeszli, aby sprawdzić, co się dzieje. Bioczip nie działał — gdy dotykałem czujnika, na wyświetlaczu pojawiał się napis „odmowa dostępu”. W jednej chwili zostałem pozbawiony części swojego życia — nie mogłem wejść na siłownię, do stołówki, biura, auta, sali konferencyjnej, a nawet — jak na ironię — do kawiarni, w której pilotowaliśmy projekt natychmiastowych płatności przez bioczip.

bionicmandiary-007-featured

Mówię Ci, to było okropne uczucie. Wyobraź sobie, że w Twoim zwykłym codziennym życiu, w jeden fajny (cóż, teraz już w sumie nie aż taki fajny) dzień tracisz klucze do swojego domu i zdajesz sobie z tego sprawę dopiero wtedy, gdy stoisz przed zamkniętymi drzwiami i wycieraczką z sardonicznym napisem „Witamy”.

Wkurzające, prawda? A teraz wyobraź sobie, że tracisz wszystko: jesteś bez ubrań, pieniędzy, dokumentów, listy kontaktów, nie możesz zalogować się do Facebooka, Twittera, LinkedIna, Naszej Klasy, a także nie możesz skorzystać z bankowości mobilnej — wszystko stracone!

bionicmandiary-7-1

Źródło obrazka: http://daroz.deviantart.com/

Tymczasem wokół Ciebie gromadzą się wszystkie rekiny, dobermany i sępy: system Cię nie zidentyfikował, ale nagle stajesz się kimś więcej niż tylko niezidentyfikowaną osobą… jesteś obcym człowiekiem. Stajesz się persona non-grata i nikt nie chce z Tobą rozmawiać. Można powiedzieć, że tak się właśnie dzisiaj czułem.

Pozytywna wiadomość jest taka, że właśnie dlatego rozpoczęliśmy projekt BionicManDiary. Na wcześniejszych etapach poznawaliśmy błędne założenia i awarie oraz szukaliśmy ich rozwiązań — wygodnych, prostych i zrozumiałych. Zwołaliśmy spotkanie z ochroną, aby dowiedzieć się, co się stało z moim czipem.

Muszę przyznać, że sytuacja ta wprowadziła wiele zamieszania. Z technicznego punktu widzenia powód usterki był banalny: podczas rejestrowania czipu w systemie bezpieczeństwa przypisaliśmy mu unikatowy certyfikat, a mówiąc dokładniej — kombinację certyfikatów. Jeden z nich wygasł, więc system zareagował, odcinając natychmiast dostęp do wszystkiego aż do odwołania. Tak na wszelki wypadek.

W końcu zwrócono mi moją tożsamość. Brzmi dziwnie, prawda? W przyszłości nie będzie to takie nietypowe, ale na chwilę obecną jestem pierwszym cyborgiem, który to powiedział, więc zapamiętajcie ten moment! Postanowiłem podzielić się najbardziej dokuczliwymi problemami, z którymi się spotkałem:

  1. Nie pamiętam numerów telefonów swoich znajomych ani krewnych.

Najpierw wpadłem na pomysł, aby zadzwonić do kogoś po pomoc. Ale okazało się, że moja pamięć przystosowała się do nowego stylu życia: pamiętam, co istotnego działo się danego dnia, a także 45-cyfrowe hasło do magazynu danych, a jednak nie pamiętam prostego numeru telefonu, nawet do osób z mojej rodziny. Moja pamięć działa jak jakiś rejestr: nie pamięta numerów telefonów, ale katalogi, w których można je znaleźć.

bionicmandiary-7-2

Jeśli nie możesz zautoryzować się przy użyciu bioczipu, nie masz dostępu do książki kontaktów. Wpadłem na pomysł, aby pożyczyć telefon od kogoś z ochrony, ale zrozumiałem, że to nic nie da. Jedyne numery, które pamiętałem, to 911 i 112 — i to mnie przeraziło.

  1. Natychmiastowe odcięcie dostępu jest absolutnie beznadziejne. Powinny istnieć jakieś „stany pośrednie”, jakaś ostatnia szansa na uzyskanie dostępu.

Obecne podejście do autoryzacji nie jest idealne, bo ma tylko dwie możliwości: przyznanie dostępu lub jego odmowa. W tym drugim przypadku człowiek staje się całkowicie bezradny. To dobrze, że tego doświadczyłem akurat ja, czyli osoba będąca uczestnikiem eksperymentu, i całe szczęście, że stało się to w pracy, w mojej strefie komfortu, gdzie mogłem rozwiązać problem bez niepotrzebnego dodatkowego stresu.

Co by było, gdyby przydarzyło się to zwykłemu użytkownikowi? Wyobraź sobie na przykład, że ktoś mógłby zostać pozbawiony dostępu do wszystkich swoich rzeczy, będąc gdzieś w lesie lub wracając do domu z daleka. Jeśli nie masz dostępu do podstawowych zasobów, takich jak awaryjny portfel czy identyfikator cyfrowy, które mogłyby przynajmniej tymczasowo potwierdzić, że jesteś właścicielem danego prawa jazdy, nie możesz także udowodnić, że to Twój dom czy biuro.

  1. Co się stanie, gdy braknie prądu?

To bardzo dziwny i wysoce nierealny scenariusz, ale wyobraźcie sobie, że wszystkie urządzenia elektryczne w całym mieście, kraju, czy nawet na całej planecie zostały wyłączone. Setki tysięcy, miliony lub miliardy ludzi miałoby taki sam problem, jak ja dzisiaj. Czy ktoś ma Plan B?

bionicmandiary-7-3
  1. Łańcuch bloków człowieka

Nagle wpadłem na wspaniały pomysł (OK, możesz się nie zgodzić). Oto on: jak rozpoznajemy ludzi, gdy spotykamy ich po raz pierwszy w prawdziwym świecie? Nikt nie pokaże Ci swojego paszportu (czy jakiegoś certyfikatu zatwierdzonego przez organizację prawną). W prawdziwym życiu Twoja tożsamość mogłaby zostać potwierdzona przez Twoją rodzinę, współpracowników czy krewnych: im wystarczy spojrzenie na Ciebie lub usłyszenie Twojego głosu.

Takie podejście można zastosować także internecie w postaci technologii łańcucha bloków (ang. blockchain), czyli publicznie dostępnej, rozproszonej bazy danych, która używana by była do wydawania identyfikatorów cyfrowych.

Zatem, jeśli mój identyfikator jest częścią łańcucha bloków, w którym wszystkie działania i wszystkie połączenia są znane, autentyczność mojej osoby nie jest faktem, ale niekończącym się procesem. Proces ten nie jest zweryfikowany przez jakąś organizację i każda służba może sprawdzić w czasie rzeczywistym, czy moje zachowanie jest normalne w porównaniu do danych przechowywanych w łańcuchu bloków. A jeśli tak, to naprawdę jestem to ja.